Otwartość to naturalny stan świadomości, w którym jesteśmy dobrze osadzeni w dzieciństwie. Potem na skutek wniosków, decyzji – z poziomu  jeszcze bardzo ograniczonej świadomości dziecka – wyciągamy wnioski coraz bardziej zawężające sferę życiową, przestrzeń cieszenia się obfitością. Ograniczamy w ten sposób naturalną zdolność bycia otwartym na przyjmowanie pełni życia. Podświadomie sądzimy, że jak będziemy mniej otwarci, to będziemy mniej podatni na cierpienie, zranienie, że jak nie uda nam się realizować marzeń i planów, to będzie mniej bolało. Tak to nie działa. Im bardziej ograniczamy sferę pragnień i otwartości, tym bardziej mamy szansę doświadczać w ten sposób tylko większej frustracji.

Dużo ostatnich odkryć wskazuje, że takie decyzje możemy podejmować już w okresie prenatalnym i okołoporodowym. Wyciągamy sporo wniosków, by nie być otwartym, bo bycie otwartym się nie opłaca, bo to niebezpieczne. Sporo wdruków możemy też zasysać od naszych rodziców, przodków, z matrycy systemu rodzinnego.

Są to nieświadome autopiloty mieszkające w naszym podświadomym umyśle, które determinują nasze życie. Takimi silnymi wdrukami są różnego rodzaju tabu, którymi w ogóle się nie zajmujemy. Rolą tabu jest to, żeby trzymać świadomość z daleka od tabu. Tabu jest tabu. I tabu kontroluje nas najmocniej.

Coraz więcej ludzi uczestniczy w warsztatach typu „mapa marzeń”. Coraz większa liczba trenerów mniej lub bardziej profesjonalnie prowadzi takie szkolenia. Wspaniale, że to się dzieje i że bierzemy w nich udział. To dobry pierwszy krok, by całym/całą sobą rozgościć się w tym, czego pragniemy. Pragnienia to ważne paliwo życiowe, to pokarm, istotny składnik naszej diety, którym potrzebujemy się odżywiać, by w pełni zdrowo funkcjonować. Jeżeli mamy tu wątpliwości, to zwróćmy uwagę, ile pragnień i marzeń mają dzieci, zanim nie zostaną ociosane wychowaniem i edukacją. Im więcej pragnień i marzeń ma dziecko, tym wygląda na szczęśliwsze.

Dlaczego wiele marzeń, planów noworocznych i nie tylko noworocznych nagle ucicha i odpada do szuflady, zamiast przejść do realizacji?
Dlaczego rezygnujemy z nich, zamiast z wiosną nabierać impetu i energii do działania?

Zanim pójdziemy dalej, odpowiedz sobie szczerze, czy Ty jesteś gotów/gotowa na kolejny krok?
Na kolejny krok, by otworzyć swoje drzwi do tego, czego pragniesz i zgodę, aby życie Ci to dało?
Co by było, gdyby życie chciało Ci dać to, czego najbardziej pragniesz?

Zwróć uwagę, jak na tę odpowiedź reaguje Twoje ciało?
W ten sposób mówi Twój podświadomy umysł.

Ciekaw jestem Twojej odpowiedzi…
Z moich i nie tylko moich obserwacji wynika, że dużo więcej ludzi na podświadomym poziomie jest bardziej zamkniętych, niż im się wydaje.

Przestrzeń otwartości jest tematem całościowym – nie tylko tym, co nam się wydaje w świadomym umyśle, ale przede wszystkim w co wierzymy podświadomie. Nasza podświadomość ma pozytywne intencje wobec nas, została stworzona, by nam służyć. Problem w tym, że często działa według starego oprogramowania, które, jak wspomniałem wcześniej, instalowaliśmy w bardzo wczesnym okresie naszego życia, w znacznej mierze jeszcze w łonie mamy.

Dopóki nie zajmiemy się tym świadomie i dopóki nie weźmiemy tego tematu we własne ręce, doświadczanie szczęścia może być bardzo ograniczone, bo po prostu jesteśmy na nie zamknięci.

By to sprawdzić, oczyścić i poszerzyć własną otwartość, warto przejść 4 kroki:

  1. WYŁONIENIE PRAGNIEŃ
    Odważnie spotkać swoje marzenia, cele, pragnienia. Bez żadnej selekcji wyłonić marzenia długoterminowe, nawet na całe swoje życie – to może być na zasadzie burzy mózgu, ćwiczeń, procesów, a czasami wystarczy usiąść z kartką papieru. Ważna w tym jest odwaga, by się nie ograniczać i nawet by nas chwilami zatkało… i właśnie szczególnie to zapisz… Jakby to było cudownie gdybym mógł/mogła żyć takim życiem.
  2. CZEGO CHCE MOJA ZWIERZĘCOŚĆ I CZEGO CHCE MOJA DUSZA
    Kiedy mam wyłonione marzenia i potencjalne plany, warto sprawdzić, czy rzeczywiście tego pragnę. Odkrycie tego czy rzeczywiście tego pragnę, czy to naprawdę moje pragnienie, czy tylko zachcianka, jest niezwykle istotne. A może to, czego jak mi się wydaje, że chcę, to pragnienie kogoś innego, np. mojego rodzica, czy którejś z babć albo dziadka? Bardzo pomocne może być wysłuchiwanie odpowiedzi i reakcji ze swojego ciała, emocji, jak i delikatnych odczuć w głębi brzucha. Czy na samą myśl o tym moje ciało reaguje „radośnie”?
  3. A CO DOPUSZCZA UMYSŁ?
    Jeżeli naprawdę tego chcę, to czy zgadza się na to mój umysł?
    Czy to jest zgodne z moimi przekonaniami i wartościami?
    Czy w związku z tym, czego pragnę, nie jestem w konflikcie wewnętrznym?
    Na przykład: „chcę być zamożnym człowiekiem, ale przecież to nie jest w porządku wobec głodujących, a może wobec rodziców, by więcej od nich zarabiać?”, „chcę być spełniona w seksie, ale to, czego pragnę, uczyni mnie zdzirą, albo złą kobietą”. Oczywiście mamy dużo więcej nieświadomych i bardziej wysmakowanych przekonań. Kiedy je odkrywamy, czasami możemy wybuchnąć śmiechem i to wystarcza do uwolnienia, ale na niektóre aspekty trzeba poświęcić więcej czasu. Do przekonań kontrolujących życie dołączony jest często spory ładunek emocjonalny, który nieświadomie trzymamy w naszych ciałach. Zamrożone emocje karmią te wzorce i przyciągamy w ten sposób rzeczywistość, której świadomie nie chcemy.
    Ten punkt to odkrycie rzeczywistego stanu otwartości na dany aspekt życia i odwaga przyjęcia go, że moja otwartość jest taka i taka. Ten punkt jest najczęściej niezrozumiany i pomijany, a jest niezwykle istotny, by proces kreacji mógł się materializować.
  4. ODBLOKOWANIE OTWARTOŚCI I DZIAŁANIE
    Przetransformowanie przekonań, przy uwolnieniu z ciała zamrożonych emocji, odblokowuje otwartość. W efekcie dostajesz zasilenia endorfinami, sporą dawką ożywczej energii i to uruchamia lekkość i chęć działania.

Podsumowując:
Nie wystarczy chcieć i mieć marzenia, choć to bardzo ważne. Należy zweryfikować, czy rzeczywiście są moje i czy jestem gotowa/gotów się w nie zaangażować. Odkrycie stanu otwartości lub zamknięcia mojego umysłu i stojących za tym przekonań. Ostatnim krokiem jest odblokowanie, udrożnienie otwartości i naturalne przejście do działania.

Płótnem do malowania tego dzieła jest samoświadomość i uczciwość wewnętrzna – dwie bardzo ważne jakości w rozwoju osobistym – obie warto rozwijać i pielęgnować.
Farbami są: determinacja, pasja, uczucia i energia życiowa wynikająca z powyższego przepisu.
Pędzlem jest minimalna samodyscyplina i narzędzia rozwoju osobistego, które mogą nam mocno w tym pomóc. Działanie w tym kierunku przychodzi już naturalnie i dosyć lekko – wystarczy wykonywanie bardzo małych kroków, by to wszystko efektywnie działało.

Bardzo pozytywne jest to, że klucze są w naszej kieszeni. Potrzeba tylko decyzji i odwagi, by po nie sięgnąć i zaufać przygodzie, która właśnie nas zaprasza.

Kluczowy w powyższym przepisie życia jest punkt trzeci.  Utyka na nim wielu ludzi i w rozczarowaniu wraca do swojej szarości, mając powody, a często „dowody”, że należy zrezygnować z własnych pragnień. Powodem zwykle jest tylko brak otwartości – czyli opuszczony szlaban w podświadomości, który przeważnie łatwo można podnieść.

Punkt trzeci wymaga bardziej wsłuchania się we własne ciało i uczucia, które poprzez ciało możemy sobie uświadamiać. Poprzez ciało możemy najlepiej usłyszeć duszę i wewnętrzne prowadzenie.
Pamiętajmy, że dusza nie odpuści i będzie nas wciąż i wciąż zaczepiać, byśmy jak najbardziej pełni i w pełni żyli swoim życiem.